Postautor: Hersi » 11 maja 2005, 21:22
PZU Polfa Pabianice po sezonie
Dla zespołu z Pabianic był to najgorszy sezon w ponad 20-letniej historii występów w ekstraklasie
Szefowie PZU Polfy przed rozgrywkami wydali mnóstwo pieniędzy na transfery, zatrudnili też nowych szkoleniowców - Tadeusza Aleksandrowicza (pracował wcześniej z męskimi zespołami) oraz Dariusza Raczyńskiego. Podpisano kontrakty z najlepszą zawodniczką poprzedniego sezonu Olgą Pantelejewą, reprezentantkami - Polski: Alicją Perlińską i Rumunii: Gabrielą Tomą. Z ŁKS przyszła też Julia Iwliejewa. Wszystko po to, żeby przynajmniej poprawić wynik z poprzedniego sezonu, w którym zespół zajął trzecie miejsce. W Pabianicach nie ukrywano też znacznie większych - zdetronizowania Lotosu Gdynia.
Wszystko skończyło się wielką klapą. Po raz pierwszy od 1988 roku PZU Polfa znalazła się poza podium mistrzostw Polski. Rok temu zespół występujący w teoretycznie słabszym składzie łatwo wygrał rywalizację o trzecie miejsce z CCC Polkowice. Tym razem było inaczej, choć to rywalki z Dolnego Śląska w niewielkim stopniu zmieniły skład (doszła tylko jedna zawodniczka Olga Żytomirska).
Trener Aleksandrowicz na każdym kroku podkreślał, że jego zespół doskonale radzi sobie w defensywnie. Tymczasem po błędach w obronie pabianiczanki przegrały sześć z dziesięciu ostatnich spotkań. W grze defensywnej szczególnie słabo radziła sobie Emilia Lamparska.
W ataku PZU Polfy też królował zaś chaos. Widać było, że zespołowi brakuje wyćwiczonych rozwiązań w akacjach ofensywnych.
Henryk Langierowicz, twórca największych sukcesów pabianickiej koszykówki, uważa, że do skutecznej gry w ataku potrzeba dwóch, najwyżej trzech zagrywek. Tymczasem pabianiczanki w niektórych spotkaniach sprawiały wrażenie, jakby spotkały się na boisku po raz pierwszy. - Przegrałyśmy, bo nie tworzyłyśmy drużyny - podsumowała Elżbieta Trześniewska.
Okazało się też, że transfery nie były trafione. Pomyłką było sprowadzenie Iwliejewej. Rosjanka była podstawową zawodniczką w ŁKS, ale po przejściu do Pabianic wyraźnie odstawała od koleżanek. Mało przydatna była też Julia Korzeniewska.
Prezes klubu Jacek Stępniewski tłumaczy porażkę tym, że zespół jest coraz starszy. Tyle że to najstarsze zawodniczki imponowały ambicją i zaangażowaniem. Tych cech brakowało często młodszym koszykarkom.
Częściowym usprawiedliwieniem mogą być poważne kontuzje trzech kluczowych zawodniczek: Sylwii Wlaźlak, Renaty Piestrzyńskiej i Perlińskiej. W decydujących spotkaniach urazu doznała też sprowadzona w trakcie rozgrywek Karla da Costa. Ambitna Brazylijka zdecydowała się grać nawet z kontuzją, ale nie była w stanie pomóc koleżankom.
Nie wiadomo, czy niepowodzenie wpłynie na dalsze losy drużyny. Na razie działacze analizują przyczyny klęski. Dlatego jeszcze nie wiadomo, jaka przyszłość czeka trenerów i zawodniczki. Według nieoficjalnych Trześniewska może odejść do ŁKS, który chce też pozyskać Agnieszkę Jaroszewicz. Pabianice mogą też opuścić Korzeniewska oraz da Costa. Na liście życzeń numerem jeden jest Natalia Mrozińska, środowa AZS Poznań.
OCENY GAZETY
Julia Korzeniowska, rozgrywająca 24 lata
24 występy - średnio zdobywała 3 punkty. Gra archaiczna koszykówkę, a przy tym ma ogromne zaległości motoryczne.
Olga Pantelejewa, rozgrywająca 33 lata
31 występów - 16 pkt. na mecz. Niestety, większość punktów zdobywała, kiedy losy meczu były rozstrzygnięte. Często grała zbyt egoistycznie.
Leona Krystofova, środkowa 28 lat
29 występów - 9,7 pkt. na mecz. Grała bardzo nierówno - obok kapitalnych spotkań zdarzały się jej wyjątkowo złe, jak np. w półfinale.
Gabriela Toma, środkowa 31 lat
29 występów - 34 bloki, najwięcej w zespole. Najlepiej spisywała się w rundzie zasadniczej. Nie do końca wykorzystana na boisku.
Agnieszka Jaroszewicz, skrzydłowa, 34 lata
30 występów. Jeden doskonały mecz z mistrzem Polski to zbyt mało, żeby uznać sezon za udany.
Elżbieta Trześniewska, środkowa 32 lata
30 występów - 206 zbiórek. Dobra runda zasadnicza. W decydującym momentach zawiodła, choć często nie miała szans zademonstrowania swoich dużych umiejętności.
Julia Iwliejewa, skrzydłowa 24 lata
27 występów. Jej rekord to 14 punktów w meczu z Ostrovią. Większość spotkań oglądała z ławki rezerwowych.
Emilia Lamparska, skrzydłowa 23 lata
31 występów - 6,3 pkt. na mecz. Musi poprawić grę w defensywnie, bo samym atakiem w koszykówce nic się nie zrobi. W sumie jednak pożyteczna.
Marzena Głaszcz, rozgrywająca 35 lat
27 występów. Ogromne doświadczenie, ale dostała za mało szans, żeby je zademonstrować.
Karla da Costa, rozgrywająca 27 lat
15 występów - 29 razy za 3 pkt. (najlepszy wynik w drużynie). Do kontuzji grała doskonale.
Alicja Perlińska, rozgrywająca 22 lata
18 występów. Jej rekord to 18 punktów w meczu z Odrą Brzeg. Zasłynęła jednak rzutem, po którym PZU Polfa pokonała Lotos. Niestety, kontuzja sprawiła, że w decydujących momentach nie mogła pomóc zespołowi.
Renata Piestrzyńska, skrzydłowa 31 lat
W sumie rozegrała 31 minut, a przyczyną była choroba. Szkoda, bo przed sezonem była w znakomitej formie.
Jerzy Walczyk Gazeta Wyborcza