Postautor: Seba » 03 czerwca 2005, 16:11
Niestety nie zmienię swojego zdania na temat sędziowania spotkania finałowego. Uważam, że kilka innych spraw było oprócz tego nie fair, ale o niektórych nie chcę bądz nie mogę tu napisać... widzę, że choć masz inne zdanie, potrafisz dyskutować z szacunkiem, więc zapraszam przy najbliższej okazji do dyskusji o naszych poglądach. Rozumiem, że wygląd pewnych spraw jest rózny w zależności od punktu siedzenia, jednak gdy tyle osób neutralnych potwierdza widzenie pewnych faktów (mówiłem już, że oglądałem raz jeszcze mecz i raz jeszcze upewniłem się w dziwnym sedziowaniu), to powinno to dawać do myślenia.
Nie zmienia to jednak faktu, że nie winą zawodniczek Lotosu jest taka presja i taki przebieg pewnych wydarzeń na finale. Stąd też ani slowa nie ma tu o nich, o ich pracy, podejściu, osobach ich trenerów... wiele takich słów padało i pada jednak ze strony Gdyni, krzywdzących nasze koszykarki (ale to już inna sprawa). To, co ja mówiłem - podtrzymuję w całej pełni... moje zdanie się nie zmieniło. Nadal uważam, że Olimpii nie pozwolono walczyć o mistrzostwo. Wcale natomiast NIGDZIE nie twierdziłem, że przy normalnie sędziowanym meczu, to mistrzostwo by NA PEWNO zdobyły (jak widać dziś można było wygrać z Olimpią bez pomocy sędziów, bez wykluczania z gry trzech podstawowych koszykarek po czasem dziwnych decyzjach). Nie kwestionowałem też NIGDZIE klasy zespołu z Gdyni, który, jeśli uwaznie czytałeś to Forum przed finalami, był moim faworytem do zdobycia złota. Liczyłem jednak na sprawiedliwe warunki do stoczenia walki - tych zabrakło... możesz się nie zgadzać z tym zdaniem, ale to nie tylko moja opinia. W Gdyni było dużo obserwatorów z całej Polski...
Myślę też, że dzisiejszym sukcesem w Starachowicach koszykarek Gdyni pora zakończyć (pod każdym względem) ten sezon. Obojętnie, jakie mamy zdanie na pewne sprawy - to już przeszłość... pora, w miarę wspólnie może, postarać się, by jak najwięcej koszykarek w Polsce miało jak najlepiej...
... szkoda tylko, że znajdują się osoby, które próbują przy tej okazji wlewać jad w serca tych, o które tu chodzi - młodych zawodniczek, atakując z własnych, osobistych animozji trenera, który udowodnił w tym sezonie, że należy do absolutnej (choć nie za bardzo pokornej) czołówki szkoleniowców młodziezy w Polsce. Finały pokazały również KLASĘ tych dziewczyn, co nie przeszkadzało wielu ludziom z Gdyni przedstawiać ich, jako pewne siebie, lekceważące rywalki, niszczone przez trenera "żydowskie płaczki" O tym, jak nas choćby tu opisano już nie wspomnę... bo to nas akurat śmieszy... szkoda tylko lekcji życia (we wielu względach), którą dostaly koszykarki...
Pozdrawiam.
Ania i Alex... Na zawsze w naszych sercach!!! [']