Oczywiście WIELKIE GRATULACJE za zwycięstwo, w które muszę przyznać głęboko wierzyłem. W całym jednak optymizmie po bułgarskiej wiktorii nie można zapomnieć o smutnym dla nas fakcie - mistrzostwa Europy raczej obejrzymy conajwyżej w telewizji. Nie ma się co oszukiwać - jedyną szansę na awans jest wygranie grupy, a więc pokonanie w ostatnim meczu Finlandię (co jeszcze jest możliwe), przy jednoczesnej porażce Serbii i Czarnogóry u siebie z Bułgarią (co możliwe raczej już nie będzie). Dzisiejszy wynik spotkania Litwa-Francja spowodował, że prawdopodobnie z grupy, w której wystepują te zespoły pochodzić będzie pierwsza drużyna awansująca z drugiej pozycji. Tak się stanie na 100% jeśli tak Litwa, jak i Francja wygrają swoje ostatnie spotkania. Co prawda wystąpią na wyjazdach, ale trudno liczyć się z tym, że pozbawione już szans Węgierki i Włoszki mogą sprawić aż tak wielkie niespodzianki. Gdyby jednak cud się stał, to konieczne będzie liczenie koszy, a póki co ich bilans praktycznie gwarantuje obu zespołom wyprzedzenie Polski (Litwa ma +56, Francja +51, a nasza reprezentacja -7). Pozostaje nam więc walka o wyprzedzenie pozostałych dwóch zespołów, które zajmą drugie miejsca w swoich grupach. I tu schodów ciąg dalszy niestety. Zdecydowanie Polska znajduje się w najgorszej sytuacji. Ciekawie jeszcze dziś rano wyglądało położenie Słowacji - cztery zwycięstwa w czterech meczach zdawały się gwarantować awans. Jednak dzisiejsza wysoka porażka na Łotwie sprawia, że zeby być pewnymi muszą one w ostatnim występie zwyciężyć na cięzkim, chorwackim parkiecie. Jeśli ulegną, a Łotyszkom nie powinie się noga, Słowacja spadnie na drugie miejsce w swojej grupie. Bilans małych koszy w obecnej chwili średnio ciekawy (+13), wiec daje nam pewne złudzenia na wyprzedzenie naszych południowych sąsiadek. Można jeszcze marzyć o wyprzedzeniu Łotwy, której został wyjazd na ciężki dość teren - do Ukrainy. Porażka tam definitywnie eliminuje Ilze i koleżanki z walki o przepustki do ME. Jeśli zaś wygrają, i wygrają również Słowaczki, to pogrąży to raczej definitywnie Polki. Przy równej ilości dużych punktów znowu niestety dobije nas pewnie bilans koszy - Łotwa na razie ma +32, czyli nasza kadra musiałaby wygrać aż o 40 punktów wyżej z Finkami, niż Łotwa z Ukraina... kompletnie NIEREALNE! A to i tak jest ta łatwiejsza część TEORII... Praktycznie cały plan może zawalić się już jutro (a w sumie to dziś), kiedy to swój piąty mecz w eliminacjach rozegrają Niemki. Niestety ciężko się spodziewać, że będą miały problemy z dostarczycielem punktów grupy C - drużyną Izraela, z którą u siebie wygrały 45-punktami! Ewentualne jutrzejsze zwycięstwo spowoduje, że Niemki przed ostatnią kolejką będą miały bilans 4-1. Raczej nie będą miały problemów z postawieniem kropki nad "i" i pokonaniem osłabionej brakiem Ann Wauters reprezentacji Belgii. Jeżeli nawet Niemki przegrają któreś ze spotkań, to i tak nie mamy szans ich wyprzedzić, bo póki co ich bilans koszy miażdży (+62). Nasza jedyna nadzieja więc w zespole Rumunii, który to aktualnie już ma cztery zwycięstwa i jedną porażkę, a na ostatni mecz wyjeżdza do Izraela. Jeśli przegrają (a pierwszy mecz u siebie rozstrzygnęły "tylko" 9 oczkami), to zrównają się punktami z nami (no oczywiście zakładając, że ogramy Finki). Znowu liczyć się będzie ten nieszczęsny bilans zdobytych koszy. Na razie w przypadku Rumunek wynosi on plus 6. Daje to nam pewne szanse.
Reasumując więc - naszą jedyną szansą jest wysoka wygrana z Finlandią i czekanie na CUD, albo nawet kilka cudów:
CUD PIERWSZY: Serbia ulega na własnym parkiecie Bułgarii, co sprawia, że nic więcej nas nie interesuje - wygrywamy grupę i awansujemy do mistrzostw Europy;
CUD DRUGI - a właściwie "zbiór cudów": Łotwa przegrywa z Ukrainą albo Słowacja przegrywa z Chorwacją... wysokoooo... dzięki temu odrabiamy 20 małych punktów i wyprzedzamy ten zespół. Rumunia przegrywa z Izraelem na tyle wysoko, że udaje nam się odrobić 13 koszy straty.
ARCHIWUM X: Litwa albo Francja przegrywają ostatni swój mecz... hmm... jakimiś 40 punktami ... albo Niemki przegrywają dwa pozostałe spotkania (dziś z Izraelem i potem u siebie z Belgią... hehehe.. ten cud ma podobny ciężar gatunkowy jak chodzenie po wodzie )... Słowacja i Łotwa co prawda wygrywają swoje mecze, ale dzięki rozgromieniu Finlandii odrabiamy różnicę 39 koszy, która dzieli nas od Łotyszek.
Widać więc, że pomimo dzisiejszej radości ... GOODBYE EUROPEAN CHAMPIONSHIPS

... a wystarczyło tylko zebrać piłkę w ostatniej akcji meczu z Bułgarią u siebie ... ehhhh