Postautor: Wojteg » 21 października 2005, 12:51
Sobota, godz. 17: AZS PWSZ Sowood Gorzów - ŁKS Siemens AGD Łódź
Chwalimy się dobrymi występami gorzowianek w meczach z krajową czołówką, ale skutecznie walczymy nie tylko my. Najbliższe rywalki naszej drużyny też były blisko ogrania Lotosu Gdynia.
ŁKS Siemens AGD Łódź, który w najbliższą sobotę o godz. 17 zagra w Gorzowie w hali przy ul. Chopina, na razie ma na koncie trzy porażki. Ten dorobek może tylko zmylić. Na inaugurację łodzianki faktycznie dały plamę, bo nikt nie spodziewał się przegranej z Meblotapem Chełm. Potem jednak ŁKS walczył jak równy z równym z Wisłą w Krakowie i ostatnio u siebie z Lotosem. Jeszcze w 34. min najbliższy przeciwnik AZS PWSZ Sowood przegrywał tylko różnicą 4 pkt. Potem sprawę załatwiła genialna Agnieszka Bibrzycka. Gdynianki zwyciężyły 74:56. - Zapomnijmy o łatwych spotkaniach- przestrzega trener gorzowianek Dariusz Maciejewski. - W poprzednim sezonie punkty przychodziły nam z wielkim trudem i teraz będzie podobnie. Ekstraklasa jest bardzo równa i jednocześnie ciekawa. Wyrównane mecze z Krakowem i Gdynią oraz wygrana z CCC Polkowice na pewno nam pomogły. Zespół jest pewniejszy siebie, bardziej dojrzały. To byłby błąd gdybyśmy nagle bardzo urośli, bo przed nami następne ciężkie spotkania. Rywale też znają nasze wyniki i teraz będą nas atakować ze zdwojoną siłą.
W poprzednim sezonie ŁKS do ostatniej kolejki walczył o miejsce w pierwszej ósemce. Udało się. Trener Mirosław Trześniewski przebudował drużynę i teraz czeka na efekty. Na razie przede wszystkim zawodzi 35-letnia rozgrywająca Marzena Głaszcz, pozyskana z Pabianic. Łódzki szkoleniowiec liczy także na lepsze zawody w wykonaniu Rosjanki Eleny Czernij, która według niego ma zadatki czołową środkową naszej ligi. W tej chwili pierwsze skrzypce w ŁKS grają Litwinka Birute Dominauskaite, Magdalena Włodarska oraz Słowaczka Katarina Hrickova.
O sile gorzowianek Trześniewski mógł najwięcej dowiedzieć się od żony Elżbiety, która w barwach CCC Polkowice przegrała z AZS PWSZ Sowood w ostatnią sobotę. - To nie było nasze najlepsze spotkanie, chyba trochę gorzowianki zlekceważyłyśmy - opowiadała Trześniewska. - I to był wielki błąd. Przecież przed samą ligą z wielkim trudem wygrałyśmy z AZS w sparingu. To będzie "czarny koń" ekstraklasy. Do takich pojedynków trzeba podchodzić maksymalnie skoncentrowanym.
AZS PWSZ Sowood, mierzący w pierwszą czwórkę, musi sobie radzić z takim rywalami jak ŁKS. Po wygranej z CCC w naszej drużynie panują świetne nastroje. Gorzowianki chciałyby, aby ich hala jak najdłużej była niezdobyta. - Od początku zostałyśmy rzucone na głęboką wodę i budujące, że w Krakowie i Gdyni o naszych przegranych decydowały niuanse - powiedziała najlepsza zawodniczka naszej drużyny Agnieszka Szott. - To nie znaczy, że jesteśmy już takie świetne. Wiemy nad czym trzeba pracować. Wierzę, że w tym sezonie będziemy miały na koncie więcej spotkań wygranych niż przegranych.
TAK BYŁO
27 listopada 2004: AZS PWSZ - ŁKS po dogrywce 55:49 (6:14, 17:7, 11:17, 15:11, 6:0). AZS PWSZ: Żurowska 15, Szott 9, Czubak 3, Żyłczyńska 1, Semerda oraz Kaszewska 17 (2), Suwary 9 (1), Anaejionu 1, Kozdroń, Pawłowska. ŁKS: Szymańska 10, Owczarek 8, Włodarska 5, Dominauskaite 6, Kasprzak 4 (1) oraz Makowska 12, Kozińska 4, Arażny, Golemska.
10 lutego 2005: ŁKS - AZS PWSZ 54:44 (14:10, 9:15, 13:12, 18:7). ŁKS: Owczarek 16 (3), Dominauskaite 11 (3), Makowska 8 (2), Jodeikaite 7 (1), Włodarska 6 oraz Szymańska 4, Arażny 2. AZS PWSZ: Żyłczyńska 14 (2), Żurowska 8, Kozdroń 4, Kaszewska 2, Czubak 1 oraz Mroczek 10 (2), Suwary 5 (1), Toporowska.
iki (Gazeta Wyborcza)