
Najpierw najważniejsza sprawa - jeszcze raz WSZYSTKIEGO NAJ, NAJ, NAJLEPSZEGO CZARNY!!!!!!:))))) Było zajeSUPERbiście!!!!!!! Razem z Anią (POZDROWIONKA!:* ... i pamiętaj, jaki masz skarb!!!;) ) (nio i resztą - Lechem, Michałem itp;) ) odwaliliście kawał SUPER imprezowej roboty

))

Czterdziestkę obchodzimy jeszcze ostrzej!!! hihihihi;)
... a co do meczu - wiele nie będzie, bo pewnie mało kto chce czytać żałosne zdanie kibica

WIELKIE DZIĘKI dla większości Olimpijek za naprawdę ofiarną WALKĘ!!! Chociaż początkowo było widać, że magia nazwisk rywalek trochę nasze przytłoczyła i stąd trochę niemrawy poczatek, po zobaczeniu, że rywalki NIC wielkiego dziś nie grały zawodniczki Olimpii dość mocno zalazły za skórę faworytkom do awansu;) Niestety nie starczyło wzrostu

Można robić wszystko, ale ciężko "odpracować" przeszło 20 pewnie zbiórek w ataku przeciwniczek

Mimo jak zwykle szalenie ambitnej postawy i wielkiego serca włożonego w walkę Basi Iwanowskiej, ciężko było zatrzymać zawodniczki o warunkach fizycznych Agi Kusz i Marzeny Najmowicz

Jednak brawa za podjęcie walki - dla Basi właśnie, dla Agaty (choć dziś jednak troszeczkę gorszy moim zdaniem mecz niż zwykle), dla Kasi (no cóż... a jednak można... a jednak się umie? więc czemu tak nie grać cały czas?????? To chyba miłe jak się próbuje i wychodzi?), dla Wery (i kto się zagotował? "Młoda" czy zawodniczka z przeszłością w ekstraklasie i w USA?;) hihi), WIELKIE BRAWA dla Jagody Malendowicz!!!! Pokazała, że ma serce by być i grać jak Olimpijka!!! ... że jest się częścią tego zespołu, którego wynik można budować, a samo siedzenie na ławce (choćby i w ekstraklasie) dla osoby ambitnej i rozsądnej nie oznacza jeszcze spełnienia marzeń! Jagódka - wiele osób będzie Cię pamiętać z racji tego JAK grałaś dziś, a nie z tego, że w beznadziejnym AZSie, przechodzącym obok kolejnych meczów, ktoś Ci przypisał rolę ławkowej! DUŻY SZACUNEK!!! I mam nadzieję, że się nic złego nie stało

Czekamy na Ciebie w następnym meczu - kibice witają w Olimpii!:)... a teraz jeszcze jedno - oczywiście to cały czas żałosne zdanie kibica... nie rozumiem kompletnie ile trzeba skończyć SMSów i ile lat przesiedzieć w ekstraklasie na ławie, żeby wykonać w takim meczu, jak dziś około 15 strat i na dodatek kilka tak GWIAZDORSKICH (wow... sala doznała orgazmu!

) podań, jak pani szanowna Anna Pamuła dziś!!! Ile to trzeba zjeść rozumów, żeby w ciągu ostatnich dwóch minut meczu zaliczyć z 5 strat, wcześniej rzucić z metra w głowę swojej koleżance, a w momencie, kiedy zespół z dużym trudem doszedł na 7 punktów, zamiast podać prosto i od razu, poczekać, pobłyskać koszykarskimi WIELKIMI umiejętnościami (tyle tych achów i echów na trybunach!!!) i ze wspaniałą nonszalancją rzucić w końcu tak, że rywalka nawet nie musiała się wysilać, żeby zaliczyć przechwyt i dwa punkty

No cóż... jak widać za mało oglądałem jeszcze meczów, żeby zrozumieć taki "POPIS"

Może to dziwne, ale mnie nie zachwyca przetrzymywanie piłki, przy jej wyprowadzaniu, prawie w każdej akcji przez skrzydłową, gdy kilka metrów obok wręcz prosi się o nią rozgrywająca, nie zachwycają wspaniałe popisy kozłowania przez całe boisku kompletnie obok zespołu, z których w najlepszym wypadku czasem uda się uniknąć straty. No cóż ... widać ktoś musi być ważniejszy na parkiecie niż ta, która ma rozprowadzać piłkę... taka często trzecia drużyna (jednoosobowa) na parkiecie

Jak się coś umie (rzucać za trzy), a czegoś nie, to najrosądniej robić to, co się umie ... dla dobra zespołu... proponuję spojrzeć na Basię Iwanowską (SZACUNEK!)
Co do samego meczu - zasłużone zwycięstwo faworytek! Prowadzenie od początku do końca... były momenty, gdy mogliśmy się łudzić, że Olimpijki dojdą rywalki i powalczą o sukces - tak było, gdy nastąpiła wspomniana akcja pani szanownej Anny Pamuły (7pkt straty i piłka), tak było, gdy Monika Siwczak dwa razy nie wytrzymała i zaliczyła najpierw technika pózniej przewinienie dyskwalifikujące... niestety z czterech wolnych i piłki z boku udało się trafić jednego i zaraz zaliczyć stratę

Tak było jeszcze, gdy na dwie i pół minuty do końca Olimpia przegrywała jedynie 10 punktami... jednak końcówka była niestety fatalna w naszym wykonaniu - zabrakło już chyba sił, bo wcześniej walka naprawdę wiele musiała nasze zawodniczki kosztować. No i niestety z przyzwoitego wyniku 68:78 zrobił się w ciągu w sumie ostatniej minuty trochę mniej oddajacy przebieg zdarzeń - 68:88. U rywalek brawa na pewno dla Agi Kusz, która jednak trochę odstaje poziomem i warunkami fizycznymi od reszty zawodniczek pierwszej ligi. Reszta zagrała swoje - bez błysku, ale na tyle pewnie, że kontrolowała przebieg wydarzeń.
Niestety osobna sprawa to sędziowie

(((( Pierwsza połowa bardzo przyzwoita, ale niestety trzecia kwarta to TOTALNA KOMPROMITACJA!!! Błędów wywinęli tyle, że nie chciałbym być w skórze kwalifikatora na ten mecz - Artura Fiedlera, który musiał oceniać kolegów.
Chciałbym PODZIĘKOWAĆ także bardzo za pomoc w dopingu dla naszych Przyjaciół z Unii Swarzędz!!! Mam nadzieję, że Wam się gra Olimpijek i sam mecz podobały
Mykam spać, bo trochę się wcześno robi

Ale Czarny było warto poszaleć!!! Kiedy powtórka?;)