Najlepszy, najbardziej emocjonujacy mecz, jaki widzieliśmy w tym sezonie (nie licząc w Gorzowie z Lotosem)!!!!!!! Dla takich spotkań warto kibicować tym zawodniczkom, tej drużynie!! Nie odpuściły ani przez moment wielkim faworytkom do mistrzostwa Polski w tym sezonie... nawet, jeśli coś przez chwilę nie wychodziło, to nie przestawały WALCZYĆ!!! WIELKIE BRAWA i gratulacje za wspaniały występ!!!:) Mimo tego, że w pierwszej połowie rywalki kilka razy uciekały już na 8-9 punktów, nasze zawodniczki za każdym razem wielką ambicją odrabiały straty i na przerwę schodziły tracąc tylko 4 punkty (30:34 bodajże). W drugiej połowie walka rozgorzała jeszcze bardziej... dwa razy mieliśmy piłkę i szansę zejść poniżej 4 "oczek" (38:42 i 40:44), ale za każdym razem niestety ją traciliśmy i rywalki z kontry zdobywały kolejne kosze. Kiedy po kilku nieudanych akcjach Olimpijek gospodynie uciekły aż na 15 punktów w połowie 3 kwarty (40:55), wydawało się, że już jest po meczu... ale nic z tego! Oczywiście, gdyby nasze zawodniczki się w tym momencie trochę podłamały i poddały, to pewnie nikt miałoby do nich pretensje - teoretycznie miały dziś "dostać" 20 punktami, a walcząc wcześniej zrobiły już i tak wiele;) Ale poddawanie się to dziś nie było nastawienie z którym wyszły na parkiet!!! Dziesięć punktów z rzędu, wspaniała obrona i walka na tablicach ze sporo wyższymi przeciwniczkami, kilka skutecznych akcji w ataku i znowu tak na trybunach, jak i boisku zrobiło się bardzo gorąco! Ostatnie punkty w trzeciej kwarcie rzuciły rywalki i to one jeszcze prowadziły 57:50. Ostatnia odsłona to atmosfera na sali iście południowa - gorący doping "Olimpia, Olimpia" poderwał jeszcze raz grającą w ciągle osłabionym składzie (bez Karoliny Budeń - "barmanki" dzisiaj... hihihi) naszą drużynę. Po "trójce" Wery zrobiły się tylko dwa punkty przewagi gospodyń! Walka kosz za kosz trwała całą kwartę. Na dwie i pół minuty przed końcem wchodzącą na kosz Werę sfaulowała rywalka, piłka niestety wykręciła się z kosza... nasza koszykarka trafiła jeden rzut wolny i na tablicy pojawił się wynik 64:65! Ostatnie minuty to wielka nerwówka wszystkich uczestników tego widowiska. Mimo kilku szans Olimpijek, które wspaniałą obroną uniemożliwiły już przeciwniczkom trafienie do kosza, rezultat nie uległ już zmianie. Na 3 sekundy przed końcem mieliśmy jeszcze piłkę z boku, jednak rzut z połowy boiska niestety minął cel i to faworytki cieszyły się z wygranej. Na trybunach jednak rozbrzmiewało cały czas gromkie "OLIMPIA" i oklaski naszej połowy sali, bo dziś ten zespół pokazał swoją walką i ambicją, że nawet porażka może być PIĘKNA!!! Jeszcze raz WIELKIE PODZIĘKOWANIA dla naszych zawodniczek za to spotkanie... dla Białej, Oli (21 punktów!), Bodzia, Wery, Kali, Grochola, Isi... walczących także z całych sił niestety tylko na ławce - Pauli i Pająka (szkoda, że nie mogłyście zagrać

... szybko na parkiet wracajcie!!!). SUPER MECZ! Super atmosfera także na trybunach!
Podkreślić także trzeba wręcz perfekcyjne prowadzenie meczu przez dwójkę sędziów! Rzadko można oglądać tak zacięty pojedynek, w którym tak rzadko na pierwszy plan wybijają się arbitrzy!
BRAWO OLIMPIA!!! Taka walka za każdym razem!:)