A może jakby grała, to ŁKS byłby lepiej ustawiony pod mecz, a i AZS prezentowałby o wiele mniej urozmoicony zestaw rozwiązań ofensywnych?
A może jakby grała, to by zeszła z kontuzją w 5 minucie i AZS zupełnie nie przygotowany na wariant gry całkowicie bez Szott przegrałby 15-ma?
A może miałaby dziś fatalny dzień i 20% z gry i kupę strat?
Przedruk z
www.lkskosz.liga.pl - swoje napiszę później bo na razie piję soczek ze sfermentowanych owoców i mi się nie chce dłubać...:
http://www.lkskosz.liga.pl/news.php?id=917
ŁKS - AZS PWSZ Gorzów 89 : 78 po dogrywce.
Pasjonujęce widowisko obejrzeli kibice, którzy wybrali się na sobotnie spotkanie koszykarek Łódzkiego Klubu Sportowego z AZS PWSZ Gorzów. W opiniach przedmeczowych łodzianki nie były faworytkami, ale szanse „na papierze” wyrównały się, gdy okazało się, że w składzie gości nie widnieje nazwisko Szott. Liderka drużyny gorzowskiej dostała bowiem kilka dni odpoczynku od gry, albowiem odezwała się kontuzja kolana i trener Dariusz Maciejeswki słusznie nie ryzykował zdrowia zawodniczki.
Pierwsze minuty to wyrównana gra, ale koncówka I kwarty należała zdecydowanie do gości. Również druga kwarta meczu nie wróżyła nic dobrego dla Łódzkiego Klubu Sportowego. Jednak w trzeciej części nastąpił zryw naszych dziewcząt i kilkupunktowa przewaga gorzowianek dosyć szybko została zniwelowana. W tym momencie wydawało było, że o zwyciestwie którejś z drużyn zadecyduje końcówka. Jednak to ŁKS na koniec III kwarty uzyskał 10 punktowe prowadzenie..., które prawie całkowicie roztrwonił już po 70 sekundach gry ostatnie części. Kibice pod koniec meczu ponownie odzyskali wiarę w zwyciestwo, gdy przewaga ŁKS wzrosła do 5 punktów. Jednak w tym momencie dwa doskonałe kolejne rzuty oddała Karpińska doprowadzając ostatecznie do dogrywki.
Całe szczęście dla ŁKS-u, na początku dodatkowych 5 minut ta zawodniczka popełniła piąte przewinienie i od tego momentu ŁKS niepodzielnie panował na boisku, ostatecznie wygrywajac ten dramatyczny mecz.
Trudno wyróżnić poszczególne zawodniczki, gdyż wszystkie włożyły w to spotkanie maksimum wysiłku i jak powiedział trener Mirosław Trześniewski, niektóre zrozumiały wreszcie że siła tkwi w kolektywie.
Bardzo dobrze zaprezentowała się łódzikiej publiczności Katarzyna Kenig, która mimo kilku błędów i tak zdobyła 26 punktów. Praktycznie nie do zatrzymania była Birute Dominauskaite, która oprócz wspaniałej serii celnych rzutów za trzy zagrała bardzo mocno w obronie, przechwytując piłkę w decydujących momentach. Kolejny dobry mecz zanotowały Magda Włodarska i Katarina Hrickova. Kilka udanych akcji miała również Elena Czernyj.
Również kibice Łódzkiego Klubu Sportowego pokazali się z jak najlepszej strony, dopingując wspaniale przez cały mecz. Brawa dla koszykarek i kibiców!
dziki