WŁÓKNIARZ BIAŁYSTOK
Moderatorzy: sawa_JGora, Platini, ludzik76, Moderatorzy
-
Platini
WŁÓKNIARZ BIAŁYSTOK
Włókniarki odnisoly kolejne cenne zwyciestwo na wlasnym parkiecie, pokonujac MKS Biomlek Chełm 91:73. DZIEWCZYNY JESTESCIE NAJLEPSZE
!
-
Platini
Zespół Włókniarza Białystok pewnie pokonał we własnej hali drużynę Biomleku Chełm. Dzięki tej wygranej awansował na czwarte miejsce w tabeli
Pozycja ta pozwala włączyć się do walki o miejsca 1.-8 w dalszej części sezonu, kiedy to zmierzą się po cztery najlepsze ekipy z grup A i B. Zwycięstwo nad zespołem Biomleku było drugą wygraną z rzędu białostoczanek. Przed tygodniem również przed własną publicznością pokonały zespół z Piaseczna, a w sobotę nie dały szans koszykarkom z Chełma, odrabiając z nawiązką stratę z pierwszego spotkania. W pierwszym pojedynku między tymi zespołami o 14 punktów lepsza okazała się ekipa Biomleku, a teraz o 18 "oczek" więcej od rywalek rzuciły białostoczanki.
- Cieszymy się z odrobienia tej straty, ale mogliśmy wygrać jeszcze wyżej - mówi Eugeniusz Hałaburda, trener Włókniarza. - Niestety, dalej gramy nieskutecznie, a spotkanie zaczęliśmy po prostu bardzo słabo.
Białostoczanki pierwszą kwartę wygrały różnicą dziesięciu punktów, ale nie pierwszy już raz pokazały, że mają problemy z trafianiem do kosza z najbliższej odległości. Na szczęście w kolejnych partiach było coraz lepiej. Ciężar gry wzięła na siebie Sylwia Zawadzka, która w całym meczu zdobyła aż 32 punkty. Zresztą wszystkie zawodniczki z pierwszej piątki zaliczyły bardzo dobry występ.
- Na szczęście uporządkowaliśmy grę i dyktowaliśmy warunki zarówno w obronie, jak i w ataku - informuje szkoleniowiec Włóknairza. - Na pewno Sylwia zasłużyła na szczególne wyróżnienie, była praktycznie nie do zatrzymania.
W ostatniej kwarcie do głosu doszła drużyna gości. Koszykarki Biomleku zagrały aktywnie w obronie oraz skutecznie rzucały za trzy punkty. W końcówce meczu zrobiło się nerwowo.
- Mogliśmy stracić wypracowaną przewagę. Nasza obrona w końcówce meczu nie funkcjonowała, jak powinna, zawodniczki nie pomagały sobie - mówi trener Hałaburda. - Widać, że zespół ma potencjał, tylko trzeba go wykorzystać. Na razie jestem podbudowany tymi zwycięstwami i myślę, że pomału trzeba to wszystko układać.
Pozycja ta pozwala włączyć się do walki o miejsca 1.-8 w dalszej części sezonu, kiedy to zmierzą się po cztery najlepsze ekipy z grup A i B. Zwycięstwo nad zespołem Biomleku było drugą wygraną z rzędu białostoczanek. Przed tygodniem również przed własną publicznością pokonały zespół z Piaseczna, a w sobotę nie dały szans koszykarkom z Chełma, odrabiając z nawiązką stratę z pierwszego spotkania. W pierwszym pojedynku między tymi zespołami o 14 punktów lepsza okazała się ekipa Biomleku, a teraz o 18 "oczek" więcej od rywalek rzuciły białostoczanki.
- Cieszymy się z odrobienia tej straty, ale mogliśmy wygrać jeszcze wyżej - mówi Eugeniusz Hałaburda, trener Włókniarza. - Niestety, dalej gramy nieskutecznie, a spotkanie zaczęliśmy po prostu bardzo słabo.
Białostoczanki pierwszą kwartę wygrały różnicą dziesięciu punktów, ale nie pierwszy już raz pokazały, że mają problemy z trafianiem do kosza z najbliższej odległości. Na szczęście w kolejnych partiach było coraz lepiej. Ciężar gry wzięła na siebie Sylwia Zawadzka, która w całym meczu zdobyła aż 32 punkty. Zresztą wszystkie zawodniczki z pierwszej piątki zaliczyły bardzo dobry występ.
- Na szczęście uporządkowaliśmy grę i dyktowaliśmy warunki zarówno w obronie, jak i w ataku - informuje szkoleniowiec Włóknairza. - Na pewno Sylwia zasłużyła na szczególne wyróżnienie, była praktycznie nie do zatrzymania.
W ostatniej kwarcie do głosu doszła drużyna gości. Koszykarki Biomleku zagrały aktywnie w obronie oraz skutecznie rzucały za trzy punkty. W końcówce meczu zrobiło się nerwowo.
- Mogliśmy stracić wypracowaną przewagę. Nasza obrona w końcówce meczu nie funkcjonowała, jak powinna, zawodniczki nie pomagały sobie - mówi trener Hałaburda. - Widać, że zespół ma potencjał, tylko trzeba go wykorzystać. Na razie jestem podbudowany tymi zwycięstwami i myślę, że pomału trzeba to wszystko układać.
-
14
Drużyna Gimbasketu Białystok po trzech meczach przed własną publicznością o kolejne punkty powalczy na wyjeździe. W sobotę zagra z Huraganem Wołomin i postara się zrehabilitować za porażkę z pierwszej rundy
Białostoczanki w ostatnich dwóch spotkaniach odniosły zwycięstwa i dzięki temu awansowały na czwarte miejsce w tabeli, które pozwoli kontynuować sezon grając z najlepszymi w I-ligowych rozgrywkach (na razie gra tutaj każdy, kto tylko się zgłosił). W obu tych meczach nasz młody zespół zaprezentował się z bardzo dobrej strony. W ostatnim aż 18 punktami pokonał ekipę Biomleku Chełm. Koszykarki Gimbasketu grały przede wszystkim lepiej niż wcześniej w obronie. Poprawiły również skuteczność na linii rzutów wolnych. Niestety, być może w Wołominie drużyna Gimbasketu wystąpi osłabiona - bez Moniki Drozdowskiej.
- Ma ona teraz sesję na studiach - informuje Eugeniusz Hałaburda, trener Gimbasketu. - Mam nadzieję jednak, że uda się jakoś to wszystko ułożyć i pomoże nam w meczu z Huraganem. W pierwszym spotkaniu z tym przeciwnikiem również musieliśmy grać bez niej, ponieważ zaraz na początku skręciła kostkę. I jakby teraz znowu jej zabrakło, nasza sytuacja na pewno się skomplikuje. Byłoby to olbrzymie osłabienie naszej drużyny.
Białostoczanki mogą pokusić się o zwycięstwo w Wołominie, ponieważ z meczu na mecz spisują się lepiej. Na początku sezonu o sile drużyny stanowiła jedyna bardziej doświadczona zawodniczka - Katarzyna Bruczko. Obecnie również reszta zawodniczek stara się jej dorównać, a w ostatnim meczu bardzo dobrze spisała się zwłaszcza Sylwia Zawadzka, która zdobyła 32 punkty. A Bruczko była dopiero czwartym strzelcem.
- Nasze wysokie zawodniczki poprawiły grę i lepiej spisują się pod koszem. Właśnie dyspozycja naszych środkowych może mieć kluczowe znaczenie w tym meczu, bo Huragan ma dwie wysokie koszykarki - mówi szkoleniowiec Gimbasketu. - Na pewno będzie trudno, ale postaramy pokusić się o dobry wynik.
Białostoczanki w ostatnich dwóch spotkaniach odniosły zwycięstwa i dzięki temu awansowały na czwarte miejsce w tabeli, które pozwoli kontynuować sezon grając z najlepszymi w I-ligowych rozgrywkach (na razie gra tutaj każdy, kto tylko się zgłosił). W obu tych meczach nasz młody zespół zaprezentował się z bardzo dobrej strony. W ostatnim aż 18 punktami pokonał ekipę Biomleku Chełm. Koszykarki Gimbasketu grały przede wszystkim lepiej niż wcześniej w obronie. Poprawiły również skuteczność na linii rzutów wolnych. Niestety, być może w Wołominie drużyna Gimbasketu wystąpi osłabiona - bez Moniki Drozdowskiej.
- Ma ona teraz sesję na studiach - informuje Eugeniusz Hałaburda, trener Gimbasketu. - Mam nadzieję jednak, że uda się jakoś to wszystko ułożyć i pomoże nam w meczu z Huraganem. W pierwszym spotkaniu z tym przeciwnikiem również musieliśmy grać bez niej, ponieważ zaraz na początku skręciła kostkę. I jakby teraz znowu jej zabrakło, nasza sytuacja na pewno się skomplikuje. Byłoby to olbrzymie osłabienie naszej drużyny.
Białostoczanki mogą pokusić się o zwycięstwo w Wołominie, ponieważ z meczu na mecz spisują się lepiej. Na początku sezonu o sile drużyny stanowiła jedyna bardziej doświadczona zawodniczka - Katarzyna Bruczko. Obecnie również reszta zawodniczek stara się jej dorównać, a w ostatnim meczu bardzo dobrze spisała się zwłaszcza Sylwia Zawadzka, która zdobyła 32 punkty. A Bruczko była dopiero czwartym strzelcem.
- Nasze wysokie zawodniczki poprawiły grę i lepiej spisują się pod koszem. Właśnie dyspozycja naszych środkowych może mieć kluczowe znaczenie w tym meczu, bo Huragan ma dwie wysokie koszykarki - mówi szkoleniowiec Gimbasketu. - Na pewno będzie trudno, ale postaramy pokusić się o dobry wynik.
-
KK
Drużyna Gimbasketu Białystok nie zrehabilitowała się za porażkę z pierwszej rundy i po raz drugi przegrała z zespołem Huraganu Wołomin. Jednak tym razem porażki można było się spodziewać, do Wołomina nie pojechały dwie podstawowe zawodniczki
Do Wołomina zespół Gimbasketu pojechał bez Moniki Drozdowskiej oraz Sylwii Zawadzkiej. Pierwszą w Białymstoku zatrzymały obowiązki na uczelni, natomiast druga odniosła kontuzję na ostatnim treningu przed wyjazdem.
- Jeszcze w piątek byłem optymistą, ale kiedy Sylwia doznała urazu kolana, już nie było tak dobrze - mówi szkoleniowiec Gimbasketu Eugeniusz Hałaburda. - Brak tych dwóch dziewczyn decydował o naszej porażce. W ostatnim meczu Sylwia zdobyła przecież aż 32 punkty.
Mimo osłabienia pierwsza kwarta ułożyła się po myśli przyjezdnych. Białostoczanki grały bardzo dobrze w obronie i ataku. Szybko wyprowadzały piłkę z własnej połowy i skutecznie kończyły kontrataki. W tej części gry bardzo dobrze spisywały się zawodniczki podkoszowe, kończąc akcje z najbliższej odległości. Niestety, potem gospodynie zmieniły taktykę.
- Zagęściły strefę podkoszową. Dlatego musieliśmy próbować rzutów z dystansu i w tym momencie wyszedł u nas brak Sylwii oraz Moniki. Jedna i druga potrafi trafić za trzy punkty. Niestety, tego teraz zabrakło - wyjaśnia trener Hałaburda.
Pierwsza połowa pojedynku zakończyła się remisem 34:34, ale potem koszykarki Huraganu konsekwentnie powiększały przewagę. Bardzo dobrze i agresywnie broniły strefy podkoszowej, zmuszając białostoczanki do rzutów z dystansu. Jednak te jakby się bały wziąć na siebie odpowiedzialności i cały czas starały się dogrywać piłkę pod kosz. Niestety, zarówno Katarzyna Krajewska, jak i Dorota Pogorzelska niemiłosiernie pudłowały.
- Krajewska rzuciła 13 punktów, a powinna zdobyć 33 - informuje szkoleniowiec Gimbasketu. - W ostatniej kwarcie wymuszałem wręcz na zawodniczkach, żeby rzucały z dystansu. Na przykład Anna Konończuk swoje siedem punktów zdobyła w ostatniej części meczu. Mimo poważnych osłabień mecz był wyrównany i na pewno był do wygrania.
HURAGAN WOŁOMIN - GIMBASKET BIAŁYSTOK 80:62
Kwarty: 16:24, 18:10, 23:16, 23:12.
GIMBASKET: Wolska 4, Konończuk 7 (1), Pogorzelska 4, Krajewska 13, Bruczko 22 oraz Zajkowska 8, Długokęcka 4.
Inne wyniki 11. kolejki: Pułaski Bemowo - Pogoń Siedlce 58:63, PZKosz II Łomianki - Biomlek Chełm 90:42. Pauzował KS Piaseczno.
Do Wołomina zespół Gimbasketu pojechał bez Moniki Drozdowskiej oraz Sylwii Zawadzkiej. Pierwszą w Białymstoku zatrzymały obowiązki na uczelni, natomiast druga odniosła kontuzję na ostatnim treningu przed wyjazdem.
- Jeszcze w piątek byłem optymistą, ale kiedy Sylwia doznała urazu kolana, już nie było tak dobrze - mówi szkoleniowiec Gimbasketu Eugeniusz Hałaburda. - Brak tych dwóch dziewczyn decydował o naszej porażce. W ostatnim meczu Sylwia zdobyła przecież aż 32 punkty.
Mimo osłabienia pierwsza kwarta ułożyła się po myśli przyjezdnych. Białostoczanki grały bardzo dobrze w obronie i ataku. Szybko wyprowadzały piłkę z własnej połowy i skutecznie kończyły kontrataki. W tej części gry bardzo dobrze spisywały się zawodniczki podkoszowe, kończąc akcje z najbliższej odległości. Niestety, potem gospodynie zmieniły taktykę.
- Zagęściły strefę podkoszową. Dlatego musieliśmy próbować rzutów z dystansu i w tym momencie wyszedł u nas brak Sylwii oraz Moniki. Jedna i druga potrafi trafić za trzy punkty. Niestety, tego teraz zabrakło - wyjaśnia trener Hałaburda.
Pierwsza połowa pojedynku zakończyła się remisem 34:34, ale potem koszykarki Huraganu konsekwentnie powiększały przewagę. Bardzo dobrze i agresywnie broniły strefy podkoszowej, zmuszając białostoczanki do rzutów z dystansu. Jednak te jakby się bały wziąć na siebie odpowiedzialności i cały czas starały się dogrywać piłkę pod kosz. Niestety, zarówno Katarzyna Krajewska, jak i Dorota Pogorzelska niemiłosiernie pudłowały.
- Krajewska rzuciła 13 punktów, a powinna zdobyć 33 - informuje szkoleniowiec Gimbasketu. - W ostatniej kwarcie wymuszałem wręcz na zawodniczkach, żeby rzucały z dystansu. Na przykład Anna Konończuk swoje siedem punktów zdobyła w ostatniej części meczu. Mimo poważnych osłabień mecz był wyrównany i na pewno był do wygrania.
HURAGAN WOŁOMIN - GIMBASKET BIAŁYSTOK 80:62
Kwarty: 16:24, 18:10, 23:16, 23:12.
GIMBASKET: Wolska 4, Konończuk 7 (1), Pogorzelska 4, Krajewska 13, Bruczko 22 oraz Zajkowska 8, Długokęcka 4.
Inne wyniki 11. kolejki: Pułaski Bemowo - Pogoń Siedlce 58:63, PZKosz II Łomianki - Biomlek Chełm 90:42. Pauzował KS Piaseczno.
-
Platini
Drużyna Gimbasketu Białystok spotkała się w poniedziałek na pierwszym treningu w nowym roku. W ćwiczeniach nie uczestniczyła Sylwia Zawadzka, która zmaga się z kontuzją kolana
Koszykarka nabawiła się urazu na treningu przed ostatnim meczem ligowym. W piątek 16 grudnia doznała kontuzji, a dzień później jej drużyna przegrała spotkanie wyjazdowe z Huraganem Wołomin.
- Do końca nie wiemy, co jest z jej kolanem - mówi Eugeniusz Hałaburda, trener Gimbasketu. - Teraz ma się poddać rezonansowi magnetycznemu i wtedy dopiero powinniśmy mieć jasność w sytuacji. Na razie mówi się tylko, że może coś tam być ponaciągane.
Brak Zawadzkiej to bardzo duże osłabienie drużyny. Na początku sezonu o sile zespołu stanowiła zwłaszcza doświadczona Katarzyna Bruczko, ale wraz z kolejnymi pojedynkami coraz lepiej spisywała się właśnie Zawadzka. W ostatnim pojedynku, w którym wystąpiła, była najskuteczniejsza w drużynie - zdobyła 32 punkty. W najbliższych meczach raczej nie będzie mogła pomóc Gimbasketowi, który pierwszoligowe rozgrywki wznowi 14 stycznia. Chociaż białostoczanki miały grać już w najbliższą sobotę, we własnej hali z ekipą Pułaskiego Bemowo.
- Przełożyliśmy to spotkanie - informuje szkoleniowiec Gimbasketu. - Zrobiliśmy to ze względu na święta prawosławne, ponieważ z tego powodu niektóre zawodniczki nie mogłyby zagrać.
Korzystając z przerwy, podopieczne trenera Hałaburdy będą mogły lepiej przygotować się do kolejnych pierwszoligowych spotkań. Najbliższy pojedynek rozegrają więc na wyjeździe. Zmierzą się z silną, zajmującą drugą pozycję w tabeli drużyną występującą pod szyldem Szkoły Mistrzostwa Sportowego II z Łomianek.
- Będziemy mieli teraz więcej czasu, żeby dobrze potrenować i należycie przygotować się do trudnych meczów, które nas czekają. Spotykać się teraz będziemy cztery razy w tygodniu - wyjaśnia trener białostoczanek. - Musimy przede wszystkim popracować i zdecydowanie poprawić atak pozycyjny, ponieważ z tym mamy najwięcej problemów. Jeżeli chodzi o obronę, to nie jest najgorzej, największy kłopot mamy z atakiem.
Białostoczanki chciałyby rozegrać sparingi. Przy braku drużyn żeńskich w naszym regionie, być może zmierzą się z kadetami Gimbasketu.
Koszykarka nabawiła się urazu na treningu przed ostatnim meczem ligowym. W piątek 16 grudnia doznała kontuzji, a dzień później jej drużyna przegrała spotkanie wyjazdowe z Huraganem Wołomin.
- Do końca nie wiemy, co jest z jej kolanem - mówi Eugeniusz Hałaburda, trener Gimbasketu. - Teraz ma się poddać rezonansowi magnetycznemu i wtedy dopiero powinniśmy mieć jasność w sytuacji. Na razie mówi się tylko, że może coś tam być ponaciągane.
Brak Zawadzkiej to bardzo duże osłabienie drużyny. Na początku sezonu o sile zespołu stanowiła zwłaszcza doświadczona Katarzyna Bruczko, ale wraz z kolejnymi pojedynkami coraz lepiej spisywała się właśnie Zawadzka. W ostatnim pojedynku, w którym wystąpiła, była najskuteczniejsza w drużynie - zdobyła 32 punkty. W najbliższych meczach raczej nie będzie mogła pomóc Gimbasketowi, który pierwszoligowe rozgrywki wznowi 14 stycznia. Chociaż białostoczanki miały grać już w najbliższą sobotę, we własnej hali z ekipą Pułaskiego Bemowo.
- Przełożyliśmy to spotkanie - informuje szkoleniowiec Gimbasketu. - Zrobiliśmy to ze względu na święta prawosławne, ponieważ z tego powodu niektóre zawodniczki nie mogłyby zagrać.
Korzystając z przerwy, podopieczne trenera Hałaburdy będą mogły lepiej przygotować się do kolejnych pierwszoligowych spotkań. Najbliższy pojedynek rozegrają więc na wyjeździe. Zmierzą się z silną, zajmującą drugą pozycję w tabeli drużyną występującą pod szyldem Szkoły Mistrzostwa Sportowego II z Łomianek.
- Będziemy mieli teraz więcej czasu, żeby dobrze potrenować i należycie przygotować się do trudnych meczów, które nas czekają. Spotykać się teraz będziemy cztery razy w tygodniu - wyjaśnia trener białostoczanek. - Musimy przede wszystkim popracować i zdecydowanie poprawić atak pozycyjny, ponieważ z tym mamy najwięcej problemów. Jeżeli chodzi o obronę, to nie jest najgorzej, największy kłopot mamy z atakiem.
Białostoczanki chciałyby rozegrać sparingi. Przy braku drużyn żeńskich w naszym regionie, być może zmierzą się z kadetami Gimbasketu.
Z Pułaskim później
Kibice koszykarek Gimbasketu Włókniarza Białystok nie zobaczą dziś w akcji podopiecznych trenera Eugeniusza Hałaburdy. Mecz z Pułaskim Bemowo Warszawa został przełożony na 22 stycznia.
– Kilka dziewcząt obchodzi święta Bożego Narodzenia, stąd poprosiliśmy o zmianę terminu, a Pułaski poszedł nam na rękę – mówi Hałaburda.
Białostocki szkoleniowiec wkroczył w 2006 rok w lepszym nastroju.
– Trenujemy systematycznie, frekwencja na zajęciach jest zadowalająca, z czego bardzo się cieszę. Braku obozów przygotowawczych nadrobić się już nie da, ale zawodniczki pracują solidnie i dopisuje im zdrowie – dodaje trener Gimbasketu.
Jedynym zmartwieniem jest poważna kontuzja kolana najskuteczniejszej koszykarki – Sylwii Zawadzkiej. Na razie nie wiadomo, jak długo potrwa leczenie urazu. Potrzebne są specjalistyczne badania, ale pewne jest, że zawodniczka nie pojawi się na parkiecie w najbliższych spotkaniach.
Kolejny mecz Włókniarz rozegra 14 stycznia, na wyjeździe z SMS Łomianki.
Kibice koszykarek Gimbasketu Włókniarza Białystok nie zobaczą dziś w akcji podopiecznych trenera Eugeniusza Hałaburdy. Mecz z Pułaskim Bemowo Warszawa został przełożony na 22 stycznia.
– Kilka dziewcząt obchodzi święta Bożego Narodzenia, stąd poprosiliśmy o zmianę terminu, a Pułaski poszedł nam na rękę – mówi Hałaburda.
Białostocki szkoleniowiec wkroczył w 2006 rok w lepszym nastroju.
– Trenujemy systematycznie, frekwencja na zajęciach jest zadowalająca, z czego bardzo się cieszę. Braku obozów przygotowawczych nadrobić się już nie da, ale zawodniczki pracują solidnie i dopisuje im zdrowie – dodaje trener Gimbasketu.
Jedynym zmartwieniem jest poważna kontuzja kolana najskuteczniejszej koszykarki – Sylwii Zawadzkiej. Na razie nie wiadomo, jak długo potrwa leczenie urazu. Potrzebne są specjalistyczne badania, ale pewne jest, że zawodniczka nie pojawi się na parkiecie w najbliższych spotkaniach.
Kolejny mecz Włókniarz rozegra 14 stycznia, na wyjeździe z SMS Łomianki.
Pierwszoligowe koszykarki Gimbasketu Białystok przegrały wczoraj aż 40:80 (8:17, 13:24, 10:23, 9:16) z drużyną Szkoły Mistrzostwa Sportowego z Łomianek. W składzie białostoczanek zabrakło dwóch podstawowych zawodniczek. Nie zagrały Katarzyna Krajewska i Sylwia Zawadzka. Brak ich był szczególnie widoczny w walce pod koszem, gdzie rywalki miały zdecydowaną przewagę. Po tej porażce Gimbasket spadł z czwartego miejsca w tabeli, które dawało szansę walki o awans.
Inne wyniki 13. kolejki: Pułaski Bemowo - Biomlek Chełm 88:91, Huragan Wołomin - KS Piaseczno 76:55. Pauzowała Pogoń Siedlce.
Inne wyniki 13. kolejki: Pułaski Bemowo - Biomlek Chełm 88:91, Huragan Wołomin - KS Piaseczno 76:55. Pauzowała Pogoń Siedlce.
SMS Łomianki - Włókniarz Białystok 80:40. Aby myslec o grze w dalszej czesci rozgrywek białostockie koszykarki beda musialy wygrac w zaleglym spotkaniu z Pułaskim Bemowo. Jest to o tyle mozliwe i prawdopodobne, gdyz druzyna Pułaskiego jest zdecydowanie najslabszym zespolem ligowej stawki.
Dokładny termin rozegrania spotknia wkrotce zostanie podany
> NAPRZÓD WŁÓKNIARZ
<

Dokładny termin rozegrania spotknia wkrotce zostanie podany
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 9 gości
