....te – pięćdziesiąt punktów w jednym z meczów to zwykły koszykarski epizod i wspomnienie, ale wtedy było to pewnego rodzaju wydarzenie, dość osobliwie charakteryzujące – tamte czasy krakowskiej koszykówki. Wspominam o meczu WISŁY wygranym z KROWODRZĄ 66 : 4 (to nie pomyłka! )nie dlatego aby mówić o zdobytych przeze mnie 50 punktach, ale dlatego by przypomnieć jak to się wtedy grało – jak to było możliwe. Warto to przytoczyć w dniach Jubileuszu.
Wykazujący już wtedy duży zmysł organizacyjny student AGH Janusz Janowski „skrzyknął” kilka dziewcząt uprawiających lekką atletykę i założył drużynę koszykówki zgłaszając ją równocześnie do rozgrywek w sezonie 1946/47. Dziewczęta, jak na owe czasy bardzo sprawne ruchowo, były jeszcze nieco na bakier z techniką. Ale czego nie czyni zapał. Drużyna w składzie: Lena Ditkowska, Janina i Maria Legutko, Maria Kowalówka, Jadwiga Kirschanek i ja przystąpiła do mistrzowskich spotkań. W zorganizowanym w tym czasie przez Kraków Mistrzostwach Polski w miejsce niezgłoszonej drużyny przyjęto WISŁĘ, która zdobyła V miejsce, a CRACOVIA ówczesny mistrz okręgu III. Ale już w następnym roku niespodzianka, WISŁA zdobywa Mistrzostwo Krakowa zwyciężając w finałowym spotkaniu CRACOVIĘ 39:13. W pierwszej połowie meczu 19 : 7 i chyba ten wynik do przerwy mówi wszystko – jedna drużyna zdobywa tylko 7 punktów.
Zmieniły się czasy i dziś rzecz to nie do pomyślenia, czymże to jest w porównaniu z takim zestawieniem: oto drużyna koszykówki żeńskiej w sezonie 1974/75 rozgrywając spotkania I ligi wykonała ogółem 2650 rzutów, w tym 1156 celnych, co daje przeciętnie na jeden mecz 74, przy 44% celności.
Ale jak to było w pierwszych powojennych latach? Trenowało się w sali „Sokoła”, z uporem bombardowało się tablice z koszami ,aby opanować rzut, właściwie trzeba było uczyć się wszystkiego by osiągnąć odpowiedni poziom sportowy. W niezwykle specyficznej atmosferze – jak na ówczesny Kraków – rozgrywano mecze. Do czasu oddania do użytku nowo wybudowanej hali sportowej GTS „WISŁA” (1963/64) ,wszystkie zawody drużyn krakowskich odbywały się w sali „Sokoła”. Każda z drużyn miała swoich zagorzałych kibiców, dopingujących ulubioną drużynę. Szatnią był wtedy, lokal Klubu, który mieścił się przy ul.Retoryka.
Trzeba było przebiegać jezdnię ,by następnie ,przez zwarty szpaler kibiców, wbiec do wypełnionej po brzegi sali „Sokoła”, gdzie zawsze panował sportowy klimat. Nic nie przeszkadzało, przynajmniej wtedy ,że silniejsze podanie lądowało na umieszczonych przy końcowej linii drabinkach ,że rozgrywając akcję niejednokrotnie wpadało się w tłum kibiców zgrupowanych wzdłuż bocznych linii.
W swych nieprzerwanych od 30 lat kontaktach z koszykówką przeżyłam różne okresy, od beztroskich początków, poprzez pełne nasilenia treningowego lata w I drużynie, aż di pracy trenerskiej i pedagogicznej w AWF Kraków. Naturalnie ,wymienione okresy stwarzały inną osobistą odpowiedzialność ,inaczej przyjmowało się dyrektywy trenera, a w innym aspekcie egzekwowało się wskazówki w szkoleniu najmłodszych adeptek koszykówki czy studentek AWF.
Koszykówka ,która zaczynałam , była inna ,dziś po wielu zmianach przepisów gra ta wymaga wielkich obciążeń treningowych, dlatego wydaje mi się, że trzeba uznać duży trud i wysiłek zawodniczek reprezentujących wysoki poziom sportowy, może dotyczy to wszystkich dyscyplin, ale koszykówki kobiecej szczególnie.
Halina Oszastowa
Źródło: Prywatne zbiory kibica Wisły Kraków
Janina Wojtal zaczynała uprawianie sportu od lekkiej atletyki,, specjalizując się w skoku wzwyż. Wysoka, skoczna dziewczyna zwróciła na siebie uwagę szkoleniowców wiślackiej koszykówki, którzy zaczęli ją namawiać by zdradziła „królową sportu” na rzecz „basketu”. Walki o Wojtalównę między trenerami obydwóch dyscyplin trwały dosyć długo, zwyciężyli koszykarze i p.Janina szybko zaczęła piąć się w górę w klubowej hierarchii. Wkrótce po rozpoczęciu treningów awansowała do pierwszej drużyny i jako najwyższa w zespole poczęła coraz mocniej dawać się we znaki zespołom, z którym Wisła grała ,wkrótce wreszcie awansowała do reprezentacji Polski , w której rozegrała 170 spotkań, uczestnicząc m.in. sześciokrotnie w turniejach o mistrzostwo Europy. Ogromnego zaszczytu dostąpiła w 1972r., wyznaczono ją bowiem do reprezentacji Europy na spotkanie rozgrywane z okazji 40-lecia działalności Międzynarodowej Federacji Koszykówki.
Mimo ciężkiego treningu, licznych zgrupowań, wyjazdów na mecze, skończyła wyższe studia ,zdobywając tytuł mgr filologii i objęła posadę nauczycielki w VII Liceum Ogólnokształcącym. Urodzona w 1942r zadziwiała swą skutecznością, walecznością i ambicją. Odznaczona tytułem „Zasłużony mistrz sportu” i srebrnym medalem „Za wybitne osiągnięcia sportowe”
Źródło: Prywatne zbiory kibica Wisły Kraków










