3 i 4 kwarty tego meczu nie rozegrano - to co widziałem to była jakaś karykatura... Momentami odnosiłem wrażenie, że nasze zawodniczki robią wszystko żeby pomóc Włókniarkom odnieść jak najwyższe zwycięstwo...
Inna sprawa, to że czy tak – czy siak ten jeden punkt po który jechaliśmy – mamy. A jeśli mamy nawet 3 razy pod rząd się skompromitować, a potem wygrać różnicą 1 pkt z bezpośrednim rywalem – to ja to kupuję.
Na trybunach miło, kulturalnie, głośno i fajnie - widziałem to z poziomu parkietu, także potwierdzam, że nasz "młyn" był głośniejszy, barwniejszy (tak w barwy jak i w repertuar) i do tego nie wyposażony w (całkiem niepotrzebne a będące w arsenale Włókniarza) trąby i syrenę. Ale gospodarzą należą się brawa za widoczny i spory postęp od ostatniego razu - w dodatku w słusznym kierunku. Coś mi się widzi, że Włókniarz się odradza – czego Wam życzę...
Podobał mi się brak gwizdów (także i głównie przy prezentacji) - choć naszą "wywyto" - ale jednak to nie gwizdy...
Miłe spotkanie z forumowiczami - pozdrawiam







