Wtorek, 30 listopada 2004r.
W jednym z przedsezonowych sparingów poważnej kontuzji doznała kapitan PZU Polfy Pabianice Sylwia Wlaźlak.
* Jak przebiega rehabilitacja?
Sylwia Wlaźlak: - Lekarze twierdzą, że bez zarzutu. Wszystko wskazuje na to, że już w piątek będę mogła zdjąć gips. Bardzo mnie to cieszy, bo poruszanie się w nim zimą jest niezwykle uciążliwe.
* Kiedy zobaczymy panią na parkiecie?
- Czasu nie da się oszukać. Muszę powoli pracować nad rozruszaniem stawu skokowego. Jestem na to psychicznie przygotowana. Wydaje mi się, że najwcześniej na przełomie lutego i marca zacznę ćwiczenia z piłką. Nic na siłę, w tak ciężkich przypadkach wskazana jest cierpliwość. Jakikolwiek błąd może drogo kosztować.
* Oglądała pani mecz Polfy z Meblotapem...
- Staram się być na każdym meczu mojej drużyny. Przyznaję, że skoczyła mi adrenalina, takich emocji dawno już nie przeżyłam. Dziewczyny przeżywają mały kryzys, ale najważniejsze, że wygrywają. Prawdziwy test czeka je w niedzielę w Gdyni. Liczę jednak, że powalczą z Lotosem. Zresztą wszystko i tak rozstrzygnie się w fazie play off.
(bart) - Express Ilustrowany





