Marian pisze:Jak to pepełniane błedy przez sędziów nie usprawiedliwiaja to co mieliśmy stać z boku z założonymi rękoma i przygladać się jak sędziowie drukują przeciw nam mecz bo tak to niestety było.
Wyskok na boisko był przykładem kompletnego braku odpowiedzialności. Żałośnie to wyglądało. Sędziowie nie gwizdali wcale źle, to Olimpia długo grała katastrofę. Wera miała skuteczność pewnie z 10-15 procent. Rzucała za 3 z przypadkowych pozycji - często nie trafiała nawet w tablicę. Była taka sytuacja na środku boiska, że chyba któraś z Pacyńskich biegła z piłką, dziewucha z Pabianic rzuciła się, wybiła piłkę, a ta odbiła się jeszcze od nogi olimpijki i wyleciała za boisko. Kibice Olimpii zaczęli wygrażać, choć w tamtej sytuacji nie mieli racji. Pewnie pod koniec tzeciej kwarty mieli rację, ale są inne sposoby niż wbiegania na boisko i wygrażanie sędziemu. Żałosne.
Natomiast czapki z głów przed zawodniczkami OLIMPII! Nie jest sztuką wygrać, gdy wszystko się trafia. Sztuką jest wygrać, gdy nic nie idzie, jest się w dołku. Chyba w trzeciej kwarcie Polfa miała 17-18 pkt przewagi, za pięć spadła Białasik. Polfa miała olbrzymią przewagę wzrostu, dłuższą ławkę. A jednak Olimpia zdołała się podnieść. Takiego meczu dawno nie widziałem. Jeszcze raz chwała i szacunek!
A Polfa zapłaciła chyba za brak rozgrywającej z prawdziwego zdarzenia. Bo pozostałe pozycje naprawdę ma mocne