Deser w Gdyni
Piątek, 3 grudnia 2004r.
W pierwszej rundzie Torrel Basket Ligi pozostała do rozegrania jeszcze jedna kolejka. Drużyny z województwa łódzkiego – ŁKS i PZU Polfa Pabianice – spotkają się z drużynami reprezentującymi Polskę w Eurolidze, a więc głównymi pretendentami do medali.
Twarda walka czeka w Gdyni pabianiczankę Elżbietę Trześniewską i jej koleżanki
Jutro o godz. 16 ŁKS podejmować będzie w swojej hali trzecią w tabeli Wisłę Can-Pack Kraków, a pojutrze, również o 16, PZU Polfa Pabianice wystąpi na boisku mistrza Polski Lotosu Gdynia.
Gdyńskie spotkanie jest wydarzeniem sezonu i spycha w cień pozostałe mecze. Wyłoniony zostanie w nim lider półmetka. Zagrają bowiem drużyny, które odniosły dotąd komplet zwycięstw.
Faworytem jest Lotos, ale tym razem czekają go chyba większe kłopoty niż w ostatnich czterech latach, kiedy trzykrotnie (2001, 2002 i 2003) wygrywał finały z pabianiczankami po 4-0 i odniósł również komplet zwycięstw nad Polfą w rundach zasadniczych. Po raz ostatni zespół z Pabianic wygrał z gdyniankami oficjalny mecz w marcu 2000 r. i to na ich boisku (61:60), w przedostatnim spotkaniu finału, psując przygotowaną fetę dla mistrzyń.
Gdyby w zespole trenera Tadeusza Aleksandrowicza mogła wystąpić kontuzjowana przed rozgrywkami Sylwia Wlaźlak, to zaryzykowalibyśmy twierdzenie, że w tym sezonie różnica między Lotosem i PZU Polfą zmniejszyła się. Wprawdzie Małgorzata Dydek, Agnieszka Bibrzycka i Amerykanka Elaine Powell to nadal niekwestionowana klasa światowa, ale wokół nich pojawiło się kilka mało doświadczonych zawodniczek (m.in. Aleksandra Chomać) oraz takie, których możliwości są dobrze znane i nie budzą respektu (Elina Stefanowska i była pabianiczanka Monika Veselovski). Niestety, w Gdyni, PZU Polfa będzie osłabiona nie tylko brakiem swojego kapitana, ale także reprezentantki Polski Renaty Piestrzyńskiej. Wraca natomiast na boisko Gabriela Toma, która w tym tygodniu już trenuje po kontuzji kostki.
– Kadrowo Lotos jest od nas silniejszy – mówi drugi trener PZU Polfy Dariusz Raczyński, ale kluczowe znaczenie mieć będzie dyspozycja w niedzielę.
Gdynianki będą po arcytrudnym wczorajszym meczu na szczycie Euroligi z Samarą. Pytanie więc, czy zespół trenera Krzysztofa Koziorowicza zregeneruje siły i wróci do równowagi emocjonalnej.
Dotychczasowe mecze w Torell Basket Lidze gdyniankli wygrywały łatwo. Wykładnikiem poziomu ich gry może być jednak tylko mecz z Wisłą, który wygrały 81:71. PZU Polfa pokonała we własnej hali krakowianki 81:77.
ŁKS podejmuje dziś właśnie Wisłę, która w środę odniosła spektakularny sukces w Eurolidze, wygrywając w Sopronie (68:67). Krakowianki są faworytkami, a wizytówki ich zespołu to mistrzynie olimpijskie z Aten Shannon Johnson i Tangela Smith. W Łodzi znów pokażą się byłe zawodniczki ŁKS Dorota Gburczyk i Katarzyna Kenig.
• Inne mecze: jutro o 17 AZS PWSZ TelcomMedia Gorzów – AZS Poznań i o 18 Odra Brzeg – Ostrovia, a w niedzielę o 17 Meblotap Chełm – Polkowice.
Marek Kondraciuk - Dziennik Łódzki