Raport z przygotowań największych ligowych rywalek Lotosu Gdynia
Michał Sielski 09-08-2006, ostatnia aktualizacja 09-08-2006 16:10
Na dwa miesiące przed rozpoczęciem ligowych rozgrywek zdecydowanym faworytem do mistrzostwa jest Wisła Kraków
Wszystko może się jednak zmienić, bo w Lotosie po losowaniu grup Euroligi zawrzało. Klubowi działacze wprawdzie nie przestraszyli się rywali, ale wiedzą już, że nie mogą sobie pozwolić na zbudowanie dobrego zespołu, bo w Europie się skompromitują. Lotos w nadchodzących rozgrywkach musi być bardzo dobry, a może nawet świetny jak za dawnych lat, gdy w Eurolidze większość zespołów nie chciała na niego trafić. Teraz jest odwrotnie, wszyscy się cieszą, gdy mogą grać z gdyniankami, bo polski zespół to nadal dobra marka, ale jakość już nie ta. A pokonać wielką firmę zawsze jest przyjemnie.
Teraz ma to się zmienić, Lotos chce nawiązać do tłustych lat, także dlatego, że nie ma wyjścia. W zeszłym roku gdynianki zdobyły wicemistrzostwo Polski, co dla tak utytułowanego klubu jest porażką. Teraz ponownie kadrowo prezentuje się słabiej od Wisły, przynajmniej na razie. Krakowianki zostawiły w składzie dwie największe gwiazdy z poprzedniego sezonu, rozgrywające Annę De Forgę i Jelenę Skerović. W poprzednim roku niemal we dwójkę zdobyły one złoto dla Wisły. Z najważniejszych zawodniczek odeszły skrzydłowa Maryna Kress i środkowe Kara Braxton oraz Tiffani Johnson. Zostały jednak szybko zastąpione. Podpisano umowę ze znakomitym obrońcą, potrafiącą także zdobywać sporo punktów Dominique Canty, która od ośmiu sezonów gra w WNBA. Z Polkowic pozyskano znakomitą środkową Elżbietę Trześniewską, także dlatego, że wobec nowych przepisów (stanowiących o tym, że jedna Polka musi przez cały czas przebywać na parkiecie) klub spod Wawelu musiał zainwestować w rodzime koszykarki, ale Trześniewska na pewno nie będzie osłabieniem zespołu. Jeśli dodamy do tego powrót z Belgii doświadczonej Anny Wielebnowskiej oraz transfery izraelskiej skrzydłowej Liad Suez Karni czy grającej na tej samej pozycji Bośniaczki Daliborki Vilipić, krystalizuje się skład, który ponownie stawia Wisłę w roli faworyta do mistrzowskiej korony.
Dwa pozostałe kluby, które dotychczas deptały po piętach faworytom, czyli Polfa Pabianice i CCC Polkowice na razie mają kłopoty budżetowe. Wszystko wskazuje na to, że będą słabsze niż przed rokiem, ale w poprzednim podobnie mówiło się o AZS Gorzów, który dzielnie walczył z najlepszymi, zwłaszcza u siebie. Teraz także będzie groźny.
Polfa traci swoje atuty, zespół opuściły już przebojowe Brazylijki Karla Da Costa i Micaela Jacintho, a środkowa Gabriela Toma wrócił do Bułgarii. Pabianiczankom nie pozostaje już zbyt wiele silnych punktów, choć cały czas mają w składzie doświadczone Olgę Pantelejewą i Beatę Krupską-Tyszkiewicz. Są także utalentowane Emilia Lamparska i Alicja Perlińska, która wraca po kontuzji. Jest jeszcze jedne poważny atut - trener Tomasz Herkt, który bywa wprawdzie nieco kontrowersyjny, ale fachowcem na pewno jest znakomitym. Jeśli jednak budżet klubu nie będzie jego sprzymierzeńcem, dobrego wyniku nie da się osiągnąć. Z podobnymi problemami boryka się CCC Polkowice, który stracił swą największą gwiazdę Trześniewską i jak dotąd żadna silna zawodniczka go jeszcze nie wzmocniła.
Komentarz Michała Sielskiego
neo09-08-2006, ostatnia aktualizacja 09-08-2006 16:13
Ryzyko (nie)wskazane
Gdy Lotos niemal przez dekadę wygrywał w polskiej lidze, kibice narzekali. Liga była nudna, choć w Eurolidze gdynianki dostarczały emocji kibicom w całej Polsce. Rok temu przyszedł mały kryzys, Lotos miał mniejszy budżet, a w tym samym czasie w siłę urosła Wisła Kraków. I zasłużenie zdobyła mistrzostwo Polski. Teraz Wisła nadal jest mocna, choć na ruchy transferowe pozostało jeszcze trochę czasu.
Co robi Lotos? Na razie niewiele, pozyskał zaledwie dwie serbskie koszykarki Anę Joković i Monikę Veselovski. A trzeba pamiętać, że stracił swą największą gwiazdę Agnieszkę Bibrzycką, która wybrała Spartaka Moskwa. Cisza w Lotosie nie musi jednak martwić. Co roku tak było, co roku transfery załatwiało się długo, a potem jak grom z jasnego nieba spadały na kibiców zazwyczaj dobre wieści. Trzeba także pamiętać, że im dłużej będą się ciągnąć rozmowy, tym lepiej dla Lotosu. Zawodniczki spuszczą z ceny i może zostanie jeszcze trochę pieniędzy na koszykarkę, która wzmocni wicemistrzynie Polski w drugiej części sezonu. W poprzednim miało być podobnie, ale kubańska środkowa Lisdeivi Victores Pompa tak się zbierała do przyjazdu do Gdyni, że w końcu nie przyjechała.
Teraz gdyńscy działacze są bogatsi o tę wiedzę i raczej podobnego błędu nie popełnią. Mam również nadzieję, że nie sprowadzą Amerykanki, która będzie debiutować w Europie, bo trudno trafić na taką, która od razu się sprawdza. Choć z drugiej strony ten, kto nie podejmuje ryzyka, ryzykuje jeszcze bardziej...
www.gazeta.pl