Były do ogrania
Sobota, 20 listopada 2004r.
Koszykarki Polfy spóźniały się na mecz blisko dwie i pół godziny.
Zagrały jak na lidera przystało, skutecznie choć mało efektownie.
Beata Krupska-Tyszkiewicz i Monika Ciecierska (w białych strojach) były najskuteczniejszymi zawodniczkami zespołu, ale AZS przegrał z Polfą 54:61. Fot. P. Jasiczek
Krótko przed 17 spiker oznajmił, że mecz odbędzie się z godzinnym opóźnieniem.
Pabianiczanki bowiem utknęły w drodze pod Kaliszem. Wystraszyło to sporą część widzów, która szybko opuściła ,,Arenę''. Godzina przeciągnęła się do dwóch i pół i pojedynek oglądała już tylko garstka najbardziej wytrwałych kibiców. Niestety, nie byli oni świadkami wielkiego widowiska.
Z autokaru na boisko
Polfa rozpoczęła mecz praktycznie z marszu, a właściwie z prosto z autokaru. Ale nie wpłynęło to w jakiś sposób na jej grę. Pierwsza kwarta była bardzo wyrównana, wynik najczęściej oscylował wokół remisu. Najwyższe prowadzenie AZS to 10:6 w 6 min. W zespole gości brylowała Elżbieta Trześniewska, która trafiała zarówno spod kosza jak i z dystansu.
Kłopoty zaczęły się na początku drugiej kwarty. Poznanianki przed długie minuty nie potrafiły zakończyć zakończyć akcji celnym rzutem. Przez ponad pięć minut zdobyły zaledwie 2 punkty i to z rzutów wolnych.
Przyjezdne popełniały trochę mnie błędów i zaczęły niebezpiecznie powiększać przewagę. Przy stanie 27:20 dla Polfy Olga Pantelejewa trochę nonszalancko spudłowała w sytuacji sam na sam z koszem, a za chwilę popełniła trzecie przewinienie. Ta sytuacja jakby zmobilizowała akademiczki. Na parkiet wróciła Natalia Mrozińska, nieźle spisywała się Monika Ciecierska i i gra wicemistrzyń Polski nabrała rumieńców. W 18 min. za sprawą celnej ,,trójki” Beaty Krupskiej-Tyszkiewicz, gospodynie znów wygrywały 28:27.
Festiwal błędów
Tuż po przerwie oba zespoły pokazały koszykówkę w najgorszym wydaniu, jakim można sobie wyobrazić. Niecelne rzuty, nieprzemyślane podania i jeden wielki chaos. Za komentarz wystarczy statystyka: 5 punktów w ciągu siedmiu minut.
Na początku czwartej kwarty poznanianki znów zagrały przez trzy minuty koncertowo, ale potem znów coś się zacięło. Rywalki ,,odskoczyły'' na pięć punktów (47:52), a piąte faule zaliczyły kolejno Reda Aleliunaite-Jankowska i Mrozińska. Bardziej doświadczone pabianiczanki kontrolowały już tylko przebieg wydarzeń na parkiecie.
AZS Poznań - Polfa Pabianice 54:61
(18:16, 15:18, 7:10, 14:17)
AZS P-ń: Mrozińska 12, Krupska-Tyszkiewicz 11, Ciecierska 10, Karpińska 8, Aleliunaite-Jankowska 6, Jarkowska 4, Lorek 3.
Polfa: Trześniewska 20, Pantelejewa 10, Perlińska i Iwliewa po 7, Jaroszewicz i Lamparska po 5, Krystofova 4, Korzeniewska 3, Głaszcz 0.
LIC - Gazeta Poznańska